Korekta – pierwsze czytanie

Podejmując decyzję zamykamy przejścia do innych rzeczywistości.

Czy i Ty uważasz, że najlepiej trafić do kogoś mówiąc czy pisząc wprost? Używając prostego, acz nie prostackiego, zrozumiałego języka?

Im prościej napiszesz, tym lepiej zostanie zrozumiany tekst. Przecież nikt nie chce czytać książki w celach rozrywkowych ze słownikiem aforyzmów i wyrazów bliskoznacznych w ręku.

Poza tym dyktanda w szkole też nie były fascynujące… Wystarczy znać podstawy. Chyba, że piszesz książkę o poprawności języka.

Pamiętaj, że nie zawsze trzeba pisać kwiecistym językiem, czy 13-sto-zgłoskowcem. Opisy nie muszą być rozległe jak nad Niemnem w czasie roztopów. Pisz tak, jak potrafisz najlepiej, wprawa przyjdzie z praktyką. U mnie dopiero przy trzeciej książce uwydatnił się styl i nabrała formy prawdziwej powieści. Pamiętaj tylko, by to co piszesz było poprawne ortograficznie, gramatycznie, a składnia zdań nie przywoływała na myśl mistrza Yody (ciemnej strony się strzec musisz).

Na szczęście istnieją programy np. Word, które wyłapią za Ciebie błędy ortograficzne i poprawią je z automatu. Twoje najgorsze ortograficzne grzeszki. Do reszty polecam programy takie jak:

https://languagetool.org/pl/

https://www.korektoronline.pl/

Osobiście korzystałam z tego pierwszego i jestem całkiem zadowolona. Poprawiał moje przecinki, składnie zdań, powtórzenia.

Oczywiście to dosyć żmudna praca, ale możesz to zrobić na raty. Miesięczny pakiet do korzystania z tego programu wynosi ok. 18zł, dla porównania korektor bierze ok 120-200zł minimum za arkusz wydawniczy. Wiadomo, że korektorzy pracują i powinni otrzymywać pieniądze za swoją pracę – to jasne. Jednak podaję tutaj przykład jak zrobić korektę samemu.

Uważam, że taka korekta jest wystarczająca do publikacji książki. Jeśli się odpowiednio przyłożysz.

Zresztą… czy myślisz, że przeciętny czytelnik wyłapie brakujący przecinek, czy przekręcone słowo, jeśli fabuła będzie tak wciągająca, że nie nadąży z przewracaniem kartek?

Korekta powinna być zrobiona starannie, ale nie perfekcyjnie. Sztuka nie znosi perfekcji, a o tym się niestety zapomina.

Nadal panuje niestety błędne według mnie przekonanie, że do pracy z tekstem trzeba być profesjonalistą, najlepiej doktorem po polonistyce. Sprawdź statystyki za granicą, czy chodźby Wattpada jeśli używasz… Większość ludzi posługuje się bardzo wąskim zasobem słów, pozostając mniej więcej na poziomie między podstawówką a gimnazjum (czy teraz liceum)… To są Twoi potencjalni odbiorcy, nie nauczyciel akademicki, czy edytor po 20 latach stażu.

Wyobraź sobie zresztą, czy gdybyś oddał książkę do wydawnictwa, ich redaktor zrobiłby lepszą korektę?

Wątpię…

Dlaczego?

Bo oddałam im dwie książki i teraz chcąc przerzucić je na ebooka znajduję błędy w ostatecznej wersji tekstu, która przeszła przez dwie korekty! Poza tym redaktor tylko wskaże Ci elementy do poprawki, bo (zależnie od umowy) nie może wprowadzać zmian do Twojego tekstu. Więc i tak wykonujesz tę pracę sam!

Wyobraź sobie też, że jesteś takim redaktorem. Przychodzisz do pracy i przypuszczalnie dostajesz 10 manuskryptów miesięcznie.

Czy zrobisz poprawki starannie?

Wg raportów BLS w USA, co piąty edytor siedzi po godzinach (czyli pracuje ponad 40h tygodniowo).

Czy w takiej sytuacji skupiałbyś się nad cudzym tekstem tak jakby był Twój własny?

Oczywiście, że nie!

Dlaczego?

Bo przypominam jeszcze raz: NIKOMU na Twojej książce nie zależy bardziej niż TOBIE!

Czy to jasne? Jak tak to nie pozostaje nic innego jak: DO ROBOTY!

Na początek spróbuj przerabiać 5 stron dziennie.

Jeśli szukasz pomocy, czy chciałbyś popytać jak coś zrobić, zacząć, etc. – napisz do mnie 🙂

[email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry